Monday, March 7, 2011

How do you like your eggs to be done?/Jakie jajka lubisz najbardziej?

 Couple of days ago I went out for a lunch. In Taiwan everyone is eating outside. All three meals. Strictly around 9am,12pm and 5 pm. Apartments, especially those dedicated for students, don't have a kitchen- you can buy yourself a little stove with one burner and try to prepare  something, but food here is very cheap and can be found everywhere. For those who don't like to cook daily or don't like to cook at all (I'm placed somewhere in the middle), this situation is quite convenient.  
 The only problem is the choice of food. Basically, there are two choices. Although no, to be honest - three. Rice, noodles or fast food. All of very wide selection, but for me, all with a very similar taste. You can get noodles or rice with vegetable, meat or see food, fried noodles, dry noodles, soup noodles, braised noodles - the list has no ending, also because each of the restaurant can give a different, sometimes quite poetic name, for the same kind of dish. So, generally speaking, I'm not the biggest fan of Taiwanese cuisine, it is a little bit monotonous, but eatable and, what is also quite important, served to you.   
 But returning to the story of my lunch. I felt, surprisingly, like eating meat, so I ordered Japanese style beef. With rice of course (not that I have a choice). It came with a raw egg on the top. And it was not a hot plate, so there was not chance for this egg to fry. It looked disgusting, and that's exactly how it tasted. I left it barely touched  and I keep avoiding the place till now. I strongly believe that I will avoid it till the rest of my days in Tainan. 
 But than I realized that it was my fault. That I shouldn't complain. Because i should have asked. Becaose you should never take anything for granted. Food, relationship, success, anything else. We tend to complain a lot, but we forget that what we want is not written on our foreheads so the other people can read it. They don't serve beef with a raw egg in my country, but does it mean that it can not be served that way somewhere else? And isn't it what it's all about? I mean, first of all, to decide how do you like your eggs to be done, ask for it clearly and if you don't get them the way you wanted, keep searching for another place instead of eating whatever is offered, without even wondering about your taste and expectation?


***



 Kilka dni temu poszłam na lunch. Na Tajwanie wszyscy jedzą poza domem. Wszystkie trzy posiłki. Dokładnie około 9 rano, 12 w południe i 6 wieczorem. Mieszkania, zwłaszcza te przeznaczone dla studentów, nie są wyposażone w kuchnię - można kupić jednopalnikową kuchenkę i próbować coś przyrządzić, ale jedzenie tu jest bardzo tanie i dostępne dosłownie wszędzie - dla tych, którzy nie przepadają za codziennym przyrządzaniem sobie jedzenia, lub w ogóle nie lubią gotować (ja plasuję się gdzieś po środku), sytuacja ta jest dosyć wygodna.  
 Jedynym problemem jest brak różnorodności. W sumie ma się dwie opcje. Chociaż nie, prawdę mówiąc - trzy. Ryż, makaron i fast food. Wszystkie w wielu wariantach, ale jak dla mnie, wszystkie o bardzo podobnym smaku. Można dostać ryż lub makaron z warzywami, mięsem lub owocami morza, smażony makaron, suchy makaron, zupę z makaronem, duszony makaron - lista nie ma końca, zwłaszcza dlatego, że każda z restauracji może nadać inną, czasami bardzo poetycko brzmiącą, nazwę dla tego samego typu potrawy. Tak więc, ogólnie rzecz ujmując, nie jestem największą fanką kuchni tajwańskiej, która jest dosyć monotonna, ale zjadliwa i co nie bez znaczenia, wszystko zostaje podane pod nos.
 Ale wracając do tematu mojego lunchu. Miałam ochotę, o dziwo, na mięso, zamówiłam więc wołowinę w stylu japońskim. Z ryżem, ma się rozumieć (nie żebym miała jakiś inny wybór). Potrawa została podana z surowym jajkiem. I nie był to gorący talerz, tak więc jajko nie miało najmniejszych szans na usmażenie. Się. Wyglądało obrzydliwie i tak też smakowało. Niemalże nie tknęłam zaserwowanego mi rarytasu i do teraz unikam tego miejsca. Mocno wierzę, że będę go unikać do końca mojego pobytu w Tainanie.
 Po chwili jednak zrozumiałam, że to moja wina. Że nie powinnam narzekać. Bo powinnam był zapytać. Bo nic nie powinno być brane za pewnik. Jedzenie, związki, sukces, cokolwiek innego. Mamy zwyczaj narzekać, ale zapominamy, że to, czego chcemy nie jest wypisane drukowanymi literami na naszych czołach, aby inni ludzie mogli sobie to przeczytać. Czy to, że w Polsce nie podaje sie wołowiny z surowym jajkiem (poza tatarem, który jednakże traci na popularności) oznacza, że nie może ona być tak serwowana gdzieś indziej? I czy nie o to właśnie w tym wszystkim chodzi? To znaczy, najpierw zdecydować, w jaki sposób przyrządzone jajka lubimy najbardziej, jasno o nie poprosić, a  jeśli nie dostaniemy tego, czego oczekiwaliśmy, kontynuować poszukiwania w innym miejscu, zamiast zjadać cokolwiek się nam poda, nie zważając ani trochę na nasze upodobania i oczekiwania? 

No comments:

Post a Comment